2015-12-31 Wolbórka

Ostatni spływ w tym roku , naprawdę 🙂 . W drodze na Sylwestra z dużym plusem tzn. imprezami posylwestrowymi, do Tomaszowa Mazowieckiego spłynąłem kawałeczek Wolbórki. Po 20 latach 🙂 Wystartowałem o 14,30 pod starym mostem nie opodal DK 8 i w ciągu niespełna dwóch godzin dopłynąłem do ujścia Czarnej, czyli trzysta metrów przed ujściem do Pilicy (prawie 10 km.) Tu w sumie byłem nie tak dawno, a i ciemno już i petardy słychać.Kończę i jadę na pożegnanie starego- 2015 roku. Roku w którym przepłynąłem 1756 km. spędzając na wodzie 52 dni. :), a kilometraż roczny doliczony do licznika ogólnego daje mi sumę 44000 przepłyniętych kilometrów  😀

RIMG6377                                                                  Pod tym mostem wystartuję a do Pilicy 10 km.

RIMG6393                                                                    W ostatni dzień 2015 roku jest mroźno 🙂

RIMG6442                                                                 Jestem już w Tomaszowie Mazowieckim

RIMG6454                                                                 Piotrek już czeka na moście przed Pilicą.

RIMG6457                                                                                                  na mecie 🙂

a więcej fotek z tego wyjazdu tutaj.

RIMG6371                                                                       moja mapka po roku 2015 wygląda tak 🙂

2015-12-19 Kanałami- Gliwickim i Kędzierzyńskim

Wstając rano w tą ostatnią sobotę jesieni i widząc piękne słońce za oknem, nie pozostało mi nic innego jak tylko wskoczyć w auto i jechać na wodę. Klimat się ociepla, tak więc mogłem podjechać na wodę, która w poprzednich latach o tej porze bywała zamarznięta, a której do tej pory dno mojego kajaka jeszcze nigdy nie widziało 🙂  Podjechałem do Sławięcic i w niewielkiej odległości od śluzy o tej samej nazwie zszedłem na wodę Kanału Gliwickiego. Pogoda słynnej polskiej złotej jesieni i tylko złota już próżno wyglądać, piękny dzień.

RIMG6166                                                                                To właśnie tutaj wystartuję

Popłynąłem w stronę Odry mijając po lewej stronie Kanał Kędzierzyński, dopłynąłem do śluzy Nowa Wieś, tam nawrót i z powrotem w stronę Sławięcic…

RIMG6195                                                                             Po wykonaniu nawrotu

Za parę chwil dopłynę do Kanału Kędzierzyńskiego, a nim równe sześć kilometrów do jego końca. Tam oczywiście kolejny nawrót i płynięcie w stronę Kanału Gliwickiego. Na Kędzierzyńskim w miarę czysta woda, a nawet ślady działalności bobrów jedynie im bliżej końca, tym większy hałas obiektów przemysłowych.

RIMG6212                                                          Coraz bliżej końca Kanału Kędzierzyńskiego

Teraz już tylko do przodu, z zakrętem w prawo po sześciu kilometrach i następne sześć do mety. Z tym , że teraz dopłynę sobie pod śluzę Sławięcice i pod nią zawrócę by dopłynać do auta. Cała wycieczka to 26 km. kanałami a więcej relacji z niej tutaj.

RIMG6265                                                                                               Śluza Sławięcice

2015-12-05 Barbórkowy Wyścig Rybnicki

Niektórzy, w Rybniku Stodołach byli już w Barbórkę. Hucznie ją świętowali, inni świętowali urodziny a wszyscy na pewno nieźle się bawili. Tak słyszałem, bo ja z moją ekipą przybyliśmy nad Rybnickie jezioro w sobotnie przedpołudnie. Jezioro wyglądało jakby płynęło, zaczął się budzić wiatr.

RIMG5839                                            z tej pozycji wyglądało, że jezioro płynie z prawej na lewą stronę,

Po załatwieniu weryfikacji, oczekiwaliśmy na start na łonie natury, w słoneczku i pogodzie nie przypominającej grudnia. Na brzegu pojawiało się coraz więcej kajaków i ich załóg. Posileni spływowymi bułeczkami i herbatką, dotrwaliśmy do rozpoczęcia po którym nastąpiło schodzenie na wodę i start. Najpierw jedynki, a po kilkunastu minutach dwójki. Podobno 130 startujących. Mnogo 🙂

RIMG5904                                                                                    trwa schodzenie na wodę

Płynięcie do nawrotu  najpierw pod lekko boczną falę, która momentami przelewała się przez nasz kajak, po nawrocie jezioro wyglądało jakby było płaskie. Powrót z wiatrem i tą samą boczną falą, która lekko nas popychała w stronę mety. W tym roku nie było mgły, tak więc metę widać było praktycznie już od nawrotu pod filarem, którego nie było 🙂

RIMG5932                                                                                         dopływam z żoną do mety

Dopłynęliśmy przemoczeni, ale nie zmarznięci, temperatura otoczenia to +7 st. C 🙂    Przebieranko i czekanie na obiad w restauracji „Pod żaglami” , a następnie pod dużym namiotem imprezowym czekamy na zakończenie. To rozpoczęło się przed szesnastą. Obdarowano najszybszych kajakarzy i pięć najlepszych klubów, i można było startować w drogę powrotną do domu. My, bo wielu innych pozostało jeszcze na biesiadzie , która zapewne trwała aż do dziś…             Więcej fotek z tej imprezy tutaj

2015-11-29 Pętla Kłodnicka (krótsza)

Pomyślałem sobie, że po dwóch tygodniach bezruchu wiosłem, a tydzień przed Neptunowym wyścigiem Barbórkowym, powinienem gdzieś się rozruszać. Gdzie – to już wiedziałem, natomiast sobotni ponuro-pochmurny poranek zniechęcił mnie do wyjazdu. Tym bardziej, że prognozy pogody mówiły o tym, że im później, tym będzie gorzej. Pozostałem w domu, obserwując coraz bardziej błękitne niebo, a w południe nawet słoneczne. Ach te prognozy. Postanowiłem, że nazajutrz już bez względu na zaokienną jakość poranka, pojadę do Kędzierzyna Koźla nad Odrę. Niedzielna jakość poranka okazała się jedną z najwyższych (jak na tą porę roku). Słoneczko na prawie bezchmurnym niebie i +1 stopień Celsjusza. Nie ociągam się ani chwili, ładuję kajak na dach i ruszam, by o dziesiątej wystartować za śluzą Koźle.

RIMG5729                                                                        za tą śluzą popłynę dzisiejszą pętelkę

Pierwsze trzy* kilometry, po spokojnych wodach Odry i zakręt w prawo na wody Gliwickiego Kanału. Nim kolejne trzy* z których trzeci , to głównie łamanie kry, na szczęście nie za grubej, z którą mój „lodołamacz” poradził sobie doskonale.

RIMG5742                                                                    Lodołamaczem przez kruchy lód 😉

Dopłynąłem do śluzy Kłodnica i postanowiłem ją obejść lewą stroną. Błąd. Najpierw wygramoliłem się na stromy, dosyć wysoki wał, doszedłem do wiaduktu kolejowego (tuż przed śluzą) po którym w tym krótkim czasie zdążyły przejechać już dwa pociągi. Za torami ukazało się zakrzaczone ogrodzenie, którego końca nie dojrzałem, tak więc pozostało mi przedeptać pomiędzy torami na drugą stronę wiaduktu, no a dalej  znaną mi już ścieżką wzdłuż ogrodzenia terenów śluzowych do miejsca nadającego się do zejścia na wodę. Razem jakieś 400 metrów deptania. Następne trzy* kilometry kanału już bez żadnych niespodzianek ani przygód i znajduję się nad Kłodnicą przepływającą tak zwanym syfonem pod kanałem. Przenoszę kilka metrów w dół i teraz już tylko „z górki ” płynę ku Odrze.

RIMG5778                                                                                   oto „syfon” Kłodnicy

Po przepłynięciu kolejnych trzech* kilometrów, dopłynąłem do rozwidlenia rzeki dzielącej się na trzy odnogi. W lewo woda płynie do młynu Pogorzelec, w prawo jako Kanał Kłodnicki jakieś trzy-cztery kilometry prosto do Odry, a ja na wprost , tam gdzie koryto jest najszersze po obniesieniu zastawki spiętrzającej wodę na dobre dwa i pół metra.

RIMG5801                                                          zastawka a w górze odpływ wody do młyna

Teraz już tylko płynięcie – do mety. Jeszcze trzy* kilometry Kłodnicą do Odry i tą dwa kolejne do miejsca domknięcia pętelki, tam gdzie parkuje mój transportowiec – przed śluzą Koźle. Za mną prawie 18 km. Fajnie 🙂

zzzzzzzzzzzzz                                                           tak się wyrysowała moja niedzielna wycieczka

(*) wartości kilometrażowe należy odczytywać – plus/minus 😉

więcej fotek z Pętli Kłodnickiej tutaj

 

2015-11-15 Dobra-Widawa-Odra

Na tą wycieczkę wyjechałem już 11 listopada, ale najpierw „Skalne Miasto” w Czechach, później Śnieżka i Karpacz, Kowary, wrocławska przygoda na planie nowego serialu „Komisja morderstw” i wreszcie czas na kajak. Szkoda tylko, że akurat dzisiaj pada deszcz… W związku z tym postanawiam skrócić mój coroczny odcinek Widawy, przez co natrafiam na mostek nad dopływem Widawy-rzeczką Dobra. No dobra 😉 , tu zacznę a do Widawy 1 kilometr.

RIMG5608                                                                                        start na Dobrej

Wprawdzie tylko kilometr Dobrej, ale nie było nudy. Najpierw walka z przemoczonymi szuwarami, później wśród tych szuwarów schowany prożek napełniający wodą do pełna mój za duży fartuch, w końcu spora zwałka , ale daję radę 🙂 i po kwadransie z małym hakiem wpływam w Widawę.

RIMG5617                                                                                Widawa w zasięgu wzroku

Deszcz nie ustaje, ale wiem że teraz będzie łatwiej, wszak znam ten szlak dosyć dobrze. Płynę, mijając wrocławskie mostki, głównie tymczasowe z racji remontowania starych, mam wrażenie pojawienia się nowych progów, na szczęście spływalnych, i dopływam wreszcie do jazu przy lotnisku Szymanów. Jest otwarty, jeszcze nigdy nie widziałem go w tej pozycji. Gdyby zastawki były podciągnięte wyżej, można by było go spłynąć…

IMGP5627                                               Zastawka w tym roku …                                         …i w roku 2012

Deszcz nie odpuszcza, więc bez obijania się obnoszę i płynę dalej w kierunku Odry. Najładniejszy odcinek Widawy zajmuje mi godzinkę i o czternastej wpływam na wspomniane wody Odry.

RIMG5659                                                                                                   Jest Odra

Godzinka jeszcze niezbyt późna, postanawiam zatem nie wpływać jak co roku, na drugi brzeg w wody Bystrzycy, a pociągnąć pięć kilometrów pod prąd do ujścia Ślęzy. Tak też czynię by po 50 minutach dopłynąć do wymyślonego dzisiaj miejsca. Przede mną widok mostu Rędzińskiego i śluzy Rędziny.

RIMG5666                                                                                            Most Rędziński

Kończę przepływając dziś 23 km. także moje skrócenie trasy w stosunku do lat poprzednich wyniosło zaledwie dwa kilometry. Przemokłem na Amen :), a więcej fotek z tej wycieczki tutaj.

 

 

 

2015-11-07 Jeziorka-Wisła

W piątkowe popołudnie ruszyłem do Stolicy na coroczną Ogólnopolską Konferencję Instruktorów Kajakarstwa. Nie mam nic wspólnego z tytułami zawartymi powyżej , więc nie sądziłem że jeszcze kiedyś się na nią wybiorę. Pewne zrządzenia losu, chęć spotkania znajomych , a przede wszystkim planowany na sobotę spływ Jeziorką sprawiły że zdecydowałem się jednak na uczestnictwo w tej imprezie. Na miejsce dotarliśmy (z Neptunowymi znajomymi) akurat na kolację, po której rozpoczęły się prezentacje reklamowanych odbytych i przyszłych spływów kajakowych. Trwało to do północy , a ja tego dnia zrobiłem tylko fotkę prezentowanych zdjęć umieszczonych w kalendarzu kajakarza 2016 r.

WP_20151107_003                                                                    wystawa wyróżnionych fotek

Ranek przychodzi jak zwykle bardzo szybko i zaraz po śniadaniu następuje wyjazd do Piaseczna nad Jeziorkę. Byłem na niej tylko raz, będąc w wojsku, przepłynąłem maleńki fragment (nawet nie pamiętam który) ponieważ rzeka zamarzła. To było w styczniu 1990 roku  😕 .

RIMG4019                                                                                Dowiezieni na start

Spływ ten był imprezą na orientację dla osad dwuosobowych , ja na swojej jedynce miałem już inny zamysł. Wystartowałem jako pierwszy o dziesiątej by sprawdzić swoje orientacyjne możliwości, przy czwartym z sześciu punktów orientacyjnych dogoniłem rozmieszczających owe punkty, więc troszkę zwolniłem, a po dopłynięciu do ostatniego przy którym była meta InO, nie zaczekałem na resztę w celu kontynuowania turystycznego pływania do Konstancina Jeziornej, tylko od razu popłynąłem dalej , mając na celu spłynięcie całej Jeziorki i kawałka Wisły (do mostu Siekierkowskiego). Odcinek InO był według mnie najładniejszym z tej trasy, niestety z powodu ścigactwa nie uwieczniony przeze mnie na żadnej fotce :(. Odcinek turystyczny był również dosyć urokliwy, a charakteryzował się mnóstwem bogatych , „wypasionych” chałup bogatych obywateli naszego kraju mieszkających nad brzegami skromnej Jeziorki 😉

RIMG4060                                                                               takie domeczki nad rzeczką                                                                                     Po dwunastej dopłynąłem do miejsca w którym pozostali mieli zakończyć płynięcie, a ja tak jak sobie zaplanowałem po zaliczeniu przenoski popłynąłem dalej w stronę Wisły do której pozostało sześć kilometrów. Był to najmniej atrakcyjny odcinek, w zasadzie obwałowany kanał bez jakichkolwiek  obiektów godnych „zawieszenia” wzroku…

RIMG4095                                                                                         Kanałowa Jeziorka

Po przenosce tuż przed ujściem o 13,30 wpłynąłem na Wisłę…

RIMG4117                                                                                                    zamglona Wisła

Wisłą przepłynąłem 12 kilometrów które nie tak dawno, bo 16 września przepłynąłem podczas wycieczki Pilicą-Wisłą-Bugiem, lecz teraz okoliczności pogody były zdecydowanie mniej korzystne. Pokonałem 31 kilometrów kończąc ten spływ w gościnnej przystani WKW w Warszawie.

Więcej o tym pływaniu i nie tylko o tym tutaj.

2015-10-24 Narew

W sobotnie popołudnie dojechałem do Łomży, z której corocznie tydzień przed świętem zmarłych spływam sobie kajaczkiem do Nowogrodu Łomżyńskiego. Kwadrans po 15- tej (trochę późno) zszedłem na wodę i popłynąłem…

RIMG3887                                                                                       Narew na wysokości Łomży

Najpierw mijanka z parką łabądków, później zabudowania Piątnicy, chwilę później Czarnocina…

RIMG3896                                                                                           Piątnica

…i praktycznie już do mety płynięcie pośród łąk, pastwisk i lasów do ujścia Pisy naprzeciw skansenu w Nowogrodzie Łomżyńskim i kilometr dalej most na 180 km. do ujścia gdzie kończę płynięcie już całkiem po zmroku.

RIMG3951                                                                                          Po zmroku na mecie 🙂

Kilka fotek więcej znajduje się tutaj.

l

 

2015-10-03 Jesienny maraton kajakowy po Jezioraku

W piątek 2 października o osiemnastej ruszyłem z żoną z Warszawy do Iławy. Niby nie daleko, jednak wyjazd ze stolicy w stronę morza w piątkowe późne popołudnie nie należy do przyjemnych 😈  Godzinny wyjazd z Wawy prowokuje mnie do nadgonienia dalszej trasy. Kosztuje mnie to 6 pkt. karnych i dwie stówki  👿 . O 22 dojeżdżamy na wymyślone przeze mnie na dziś miejsce noclegowe. Łączka w pobliżu ujścia Iławki do Drwęcy. Niestety wielka mgła nie pozwoliła mi trafić idealnie w zaplanowane miejsce. Przebudzenie po przymrozkowej nocy okazało się jednak w miłym widokowo otoczeniu.

DSCN0728                                                      choć rzeczki nie widać to i tak ładnie tutaj

Troszkę umknęły mi godzinki z regulaminu imprezy. Na start docieram praktycznie pół godzinki przed zejściem na wodę. Nie zdążyłem się nawet rozejrzeć kto startuje. Trzeba było podpłynąć 1,5 km. do linii startu na Mały Jeziorak.  Zdążyłem uff 😀

DSCN0743

ustawieni na linii startu (choć nie wszyscy we właściwą stronę)

Startujemy punktualnie o dziewiątej, wszyscy razem na sygnał armatniej salwy. Od współuczestnika zmagań od razu dostaję pełną łyżką wody w twarz, co ostatecznie mnie pobudza do „ostrej” walki. Ścigacze tworzą takie fale , że ledwo można się na nich utrzymać- nawet mnie na moim turystyku. Po dwóch kilometrach kolejność powoli się układa i można już płynąć swoim torem i tempem nie martwiąc się o pobłądzenie, bo ciągle ktoś jest widoczny na horyzoncie.

DSCN0746                                                                        popłynęli kajakowcy 🙂

Zaledwie po stu minutach mijam się z pierwszym kanadyjkarzem, który już jest po nawrocie, ehh temu to dobrze 😉  Ja do swojego nawrotu mam jeszcze 80 minut.  Nim do niego dopływam (dwadzieścia minut wcześniej) , mijam się z walczącymi ze sobą męskimi dwójkami

RIMG3798                                                                                            taka mijanka

Do nawrotu dopływam tuż za Ropuchem, którego niestety już do końca nie udaje mi się dogonić, mijam za to dwóch innych zawodników i ostatecznie zajmuję dwudzieste miejsce. Dla mnie ok. zwarzywszy że moim celem było ukończenie wyścigu w limicie czasu. Zostało mi nawet sto minut w zapasie 😉  .

DSCN0772                                                                   udało się ukończyć 🙂

Czekając na pozostałych uczestników wyścigu, ludzie korzystają z usług masażystki, piwkują, zajadają się pyszną grochówką z wkładką i czekają na podwójną ceremonię zakończenia. Najpierw dzisiejszego wyścigu…

IMG_2790                                    …podczas którego i ja zostaję wywołany w oryginalny sposób przez organizatora Bartka

…a następnie całego cyklu CANOA KAZYAK CUP 2015 , w którym kulminacyjnym momentem było losowanie z pośród sześciu harpaganów którzy ukończyli przynajmniej pięć z sześciu maratonów super kajaczka ufundowanego przez jego producenta- znanego w światku kajakarskim – Kazika R. Szczęście uśmiechnęło się do kolegi Turabata, gościa mającego najwięcej szczęścia (lub nieszczęścia) do zajmowania czwartych miejsc w wyścigach 🙂

RIMG3819                                                                                  TAAAAka     wygrana

Później już tylko ognisko i nocne Polaków przy nim rozmowy 😉  , jak zwykle szybko nadchodzący poranek i pora ruszać w 450 kilometrową podróż do domu. Trzy tygodnie urlopu zleciało jak ostatnie ściganie 😉

Więcej Jezioraka tutaj

2015-09-13-17 Pilica-Wisła-Kanał Żerański-Bug

Jeszcze przed ceremonią zakończenia spływu „Pilica Zachwyca” zmuszony byłem do ruszenia w moją czterodniową wycieczkę z nie zaplanowaną jeszcze metą. Zmuszony przez krótki dzień, który po godzinie od mego startu zamienił się w ciemną noc.  Pierwszy nocleg czterdzieści minut za Tomaszowem z widokiem na miejskie kominy 😉

IMGP0088 (13)                                                                        taki mam pierwszy biwaczek

Noc dosyć zimna, tak więc po ogrzaniu porannym słoneczkiem ruszam w jego blasku o dziewiątej rano. Mijam Spałę, mijam Inowłódz, czyli miejsca w których jeszcze dwa dni temu towarzyszyła mi ponad setka kajakarzy, a dziś nie ma nikogo. Trochę smutno, a jednocześnie swojsko 😉

IMGP0030                                                                     Pusto w Spalskiej nadrzecznej oazie

Niebo nade mną na przemian, pochmurne i słoneczne, a większość dnia silnie wieje, głównie w twarz. Mielizny też dają się we znaki, kończę etap na 58 kilometrze przed Wisłą, dwa kilometry przed ujściem Mogielanki o osiemnastej piętnaście przepływając tego dnia 76 kilometrów.

WP_20150914_001                                                        Tak sobie mogłem powyglądać z namiotu

Całą nockę co chwilkę popaduje deszczyk, ale jest za to dosyć ciepło. Ranek jeszcze pochmurny , ale z widocznymi perspektywami na poprawę pogody. Startuję kwadrans po ósmej. Pilica jest dla mnie łaskawsza, niż wczoraj, mielizny mniej dokuczliwe a  i wiatr prawie nie odczuwalny. Słonko zawładnęło już całym nieboskłonem więc jest przyjemnie

IMGP0079                                               Pilickie krajobrazy na wysokości Białobrzegów

O szesnastej wpływam na Królową Wisłę, połowa września a ja dostrzegam czarnego bociana (zapomniał odlecieć ?), jest też sporo białych czapli i mnóstwo piaszczystych wysp i wysepek wyłaniających się z powodu niskiego stanu rzeki. Po kolejnych dwóch godzinach osiągam Górę Kalwarię.

IMGP0140                                                tyle piachu nad lustrem Wisły przed kalwaryjsko – górskimi mostami

Pora rozglądać się za jakimś fajnym miejscem biwakowym, no ale trzeba odpowiednio odddalić się od wspomnianych mostów. Gdy już nie słyszę szumu aut przemieszczających się przez most, pojawiają się na brzegach upatrzonych na biwak wysepek czerwone tablice informujące o rezerwacie przyrody „Łachy Brzeskie”. No to chyba dziś nie zanocuję 😉  Dostrzegam jednak jedną nie orezerwatowaną jeszcze piaszczystą wysepkę, i na niej o 18,40 postanawiam zakończyć dzisiejsze płynięcie. Dzisiejszy dystans to około 85 kilometrów.

WP_20150915_003                                                                      Optymistyczne przebudzenie

Tym bardziej optymistyczne, ponieważ przez większą część nocy dokuczały mi troszkę burze, ale poranek piękny co widać na powyższym obrazku. Startuję kwadrans po ósmej, a o jedenastej zaglądam na przystań, na której jestem umówiony z Kolegą Ropuchem, ale dopiero za 48 godzin 😀 . Pora podjąć decyzję gdzie dalej. Ok. płynę na zalew Zegrzyński przez Kanał Żerański. Na dzisiaj tyle wystarczy. Koryto Wisły i brzegi troszkę się pozmieniały w stosunku do roku ubiegłego, ale póki co Warszawa widziana z wody (niestety) mnie nie zachwyca. I żeby nie było, że jestem anty stoliczny, to jeszcze kilka lat temu widok tego miasta z kajaka bardzo mi się podobał. Mam nadzieję, że za kilka kolejnych lat znowu zacznie mi się podobać 😛 .

WP_20150916_003                                                                                selfie z Warszawą w tle

O trzynastej wpływam w śluzę. Operatorzy postanawiają podnieść mi lekko poziom adrenaliny wpuszczając dość szybko hektolitry wody wypełniającej śluzę. Wprawdzie nakazują mi uchwycenie się drabinki, ja jednak jestem mało sprytny i nie potrafię złapać pierwszego szczebelka, który jest dobre dwa metry powyżej poziomu mojego kajaka i mnie w nim 🙂 . Przetrzymuję jednak tą sprawnościową próbę i po kilku minutach walki z falami napierającymi od czoła śluzy, łapię wreszcie wspomniany szczebelek 😀 . Teraz jest już łatwiej , cała operacja trwająca około 15 minut pozwala mi na podniesienie się o około osiem metrów npm. wyżej niż byłem jeszcze kwadrans wcześniej. Pozostaje tylko wrzucić do spuszczonego na lince wiadra z mopa, należności za operację w kwocie cztery złote i osiem groszy i już mogę płynąć dalej.

IMGP0237                                                                 zamknięty w śluzie Żerań 😉

Zwarzywszy na to , że do zalewu pozostało mi prawie osiemnaście kilometrów, korzystam z ładnego miejsca by uzupełnić kalorie i podsuszyć pomoczone przez operację śluzowania-portki. Na kanale spotykam jakiś tam ruch – to żeglarski, to wyczynowo kajakarski, to nawet motorówkowo-policyjny. W takim to ruchu o siedemnastej dopływam do jeziora-płaskiego (dzisiaj) jeziora Zegrzyńskiego. Postanawiam jeszcze troszkę popłynąć wzdłuż jego wschodniego brzegu, opłynąć wyspę u ujścia Rządzy i w końcu o 18,15 zakończyć dzisiejsze płynięcie i zamieszkać na tej bezludnej wysepce.

IMGP0287                                                             przeładne miejsce biwakowe na wyspie

Po spokojnej i ciepłej nocy w cieniu wyspowych drzew dosypiam prawie do 8,30 , tak więc na wodę schodzę dopiero po dziewiątej. Postanawiam popłynąć w górę Bugu. Jest piękny słoneczny dzień. Bug nie daje mi odczuć swojego niskiego poziomu. Kilometry biegną powoli tak jak czas w którym je pokonuję i tak po 7,5 godzinie gdzie licznik wskazuje minięty 35 kilometr dzisiejszego płynięcia, ukazują mi się wyszkowskie mosty. Postanawiam zawrócić robiąc sobie chwilkę przerwy na jednej z ostróg.

IMGP0329                                                                                   Mosty Wyszkowa

Płynięcie z prądem jest zdecydowanie szybsze i przyjemniejsze, tak więc spływam w trzy kwadranse 8 kilometrów na wcześniej upatrzone ładne miejsce biwakowe na wysokości (głównie) letniskowej wsi Młynarze.

IMGP0339                                                                Oto moje dzisiejsze miejsce noclegowe

Teraz pozostało mi tylko rozpalić ogień i czekać na żonę z którą jutro rozpoczynam trzeci etap mojego urlopu, a o którym to etapie napiszę w innym dziale tej mojej stronki czyli w „innym podróżowaniu” (Egipt)

Więcej fotek z powyższej wycieczki zobaczyć można tutaj.

 

 

2015-09-12-13 „Pilica Zachwyca”

Nadszedł długo wyczekiwany piątek 11 września, długo wyczekiwany, bo od tego piątku zaczyna się mój trzytygodniowy urlop 😀  Plany wypełnienia urlopu dopięte na ostatni guzik- cztery różne imprezy. Zaczynam od wyjazdu na IX Ogólnopolski Spływ Kajakowy. Pilica Zachwyca im. Doroty Ambroziak. W drodze nasza stała ekipa postanawia zanoclegować za smardzewicką zaporą za Sulejowskim jeziorem. Na znajome miejsce zajeżdżamy tuż przed 10 wieczorem, jest już ciemno, ale wszystko jedno 😉 , długi choć bez ogniskowy wieczór. Ranek przychodzi szybko i…

IMGP0002a                                                                                         budzimy się tutaj

Szybki przejazd na przystań w Tomaszowie, ponowne rozbicie namiotu i w autokar wiozący nas na miejsce startu crossu, który jak się okazuje znajduje się zaledwie sto metrów od miejsca naszego dzisiejszego noclegowania 😀

IMGP0017as (1)                                                                  startują męskie „jedynki” więc ja też

To był ciężki cross, zważywszy na długą noc 😉 , ale jakoś go przetrwałem. Następnie odbyło się uroczyste rozpoczęcie spływu, po którym nastąpił start etapu regularnego przepływu- do Inowłodza.

IMGP0031                                                                                startuje cała masa kajaków

Do mety dopływamy zgodnie z regulaminem odczekawszy przed nią pół godzinki, by nie zapłynąć zbyt wcześnie.

IMGP0062                                                                                        jest meta na widoku

Po dopłynięciu wracamy do Tomaszowa, gdzie czeka już na nas obiadek po którym ostatnia kajakowa konkurencja- slalom na kanadyjce.

IMGP0066                                                                                            taki slalomik

Duża ilość chętnych powoduje to , że konkurencja trwa prawie do zmroku, a chwilę po jego zapadnięciu odprawiana jest polowa Msza Święta przy ołtarzu zbudowanym z kajaka

IMGP0087                                                                                           Taki  mszalny ołtarz

Ostatnia atrakcja tego napiętego dnia to czadowy koncert znanego wszystkim kajakarzom zespołu „Muzy Kajaka”, do tego dwie beczki piwa i kilogramy kiełbasek z ogniska po czym nagle jest rano i szybki wyjazd do Przedborza na ostatnią kajakową konkurencję. Płynięcie na orientację.

IMGP0087re (1)                                                                                                     🙂

Nad zalew nie docieramy, jedynie nad rzekę nad którą otrzymujemy mapkę umieszczonych na trasie punktów kontrolnych i gdy już wszyscy ją mają następuje wspólny start.

IMGP0087re (6c)                                                                                            Taki start

Etap ponad dwudziestokilometrowy plus punkty kontrolne i masakryczny deficyt wody w rzece wykańcza nas maksymalnie. Wracamy do Tomaszowa i czekamy na zakończenie spływu.

IMGP0088 (4)                                                                                  Jest sporo do rozdania

Jako że dzień jest już dosyć krótki ja nie doczekuję zakończenia, pakuję się w kajak i ruszam w swoją czterodniową wycieczkę (planując póki co) Pilicą i Wisłą.

IMGP0088 (6)                                                                          Na mnie już czas 😐

więcej o tym spływie tu.