2022-06-16 Kanał Obry / Obrzyca (822)

 

Nareszcie urlop i choć w przeważającej części będzie rowerowy, to pierwsze cztery dni planuję z kajakiem i to na nowych szlakach 🙂

Po środowej pracy przed wolnym czwartkiem wieczorem ruszamy na zachód, na wyszukane w mapach google miejsce gdzieś nad Odrą do którego docieramy niewiele przed północą. Szybkie rozbicie namiotu i lulu bo rano trzeba dojechać około sześćdziesiąt kilometrów na start spływu Obrzycą. Pobudka w ładnym miejscu nad Odrą.

                                                                           Ścieżyna naprzeciw Siedliska

Nie siedzimy tu zbyt długo, bo nie wiadomo jak będzie z przejezdnością (Boże Ciało), po śniadanku ruszamy do Jesionki -nad jezioro Orchowe. Jesteśmy sprawni i szybcy bo na wodzie jestem już o 9,30. Zapowiada się gorący dzień, a po jeziorze pływają zawodnicy wioślarze przed trenerskimi motorówkami.

                                                                                                  Na starcie

Kawałeczek jeziorem i za chwilę rzeka, szeroka , wystarczająco głęboka i bez wyczuwalnego nurtu. Słowem nuda, nic ciekawego i jak się później okazało mimo że miał to być dla mnie nowy szlak, to jednak na jego części już kiedyś byłem z kajakiem. Po godzinie spokojnego wiosłowania pośród wodnej roślinności dopłynąłem do jazu który musiałem obnieść. Nijak jednak nie chciało mi się babrać w pokrzywach obrastających oba przedjazowe brzegi, betonowe nadbrzeża również nie nastrajały mnie do wyjścia, musiałem zatem wygramolić się wprost na drabinkę na ścianie hydrotechnicznej budowli. Jakoś mi się udało, choć cumki do wciągnięcia kajaka na górę ledwo wystarczyło.

                                                                                           Po takiej drabince

Dalej bez zmian, szeroko beznurtowo, gorąco ale pojawiają się łabędzie rodzinki, jest nawet orzeł, któremu nie zdążyłem zrobić fotki :-(. Na brzegach mijanych miejscowości miejsca biwakowe nawet ze sporymi plażami.

                                                                                               Takie plaże 🙂

Sześć godzin zajmuje mi dopłynięcie do wielkich wrót broniących okolice przed ewentualną wysoką wodą Odry. Obnoszę a stąd już prosta bezproblemowa droga do ujścia.

                                                                                             Za przenoską

Do Odry dwa i pół kilometra. Wpływam a tam ruch. Motorówki nie zwracające uwagi na kajakarzy, skutery wodne i stateczki wycieczkowe. Po prawej Cigacice. Most drogowy za którym po lewej w granicach Leśnej Góry czeka na mnie rodzinka w pełnym słońcu które zdążyło ich już dzisiaj zmęczyć.

                                                                                              Na Odrze

Odjeżdżamy znad rzeki w poszukiwaniu cienia, okazuje się że za wałem znajduje się oczko wodne i dość ładne otoczenie na ewentualne pozostanie tutaj na najbliższą noc. Robimy sobie spacerek do Cigacic do nadrzecznej restauracji. Coś na ząb i ugaszenie pragnienia i wracamy na „nasz” brzeg. Tutaj szybkie ognisko z kiełbaskami, bo jutro znowu trzeba odjechać na start po nowych wodach, fotki łabędziej rodzinki w oczku wodnym i idziemy lulu.

                                                                                                Taka rodzinka

Pierwszy dzień urlopu minął bardzo fajnie a więcej fotograficznej relacji z jego przebiegu zobaczyć można tutaj.