Po miesięcznej przerwie od kajaka postanowiłem odbyć mały spacerek, szczególnie że ładnie dziś wygląda nasza okolica. Jest tak biało 🙂
W samo południe zszedłem na wodę w stałym miejscu , dziewięć kilometrów przed ujściem do Przemszy. Niebo całe zasłonięte chmurami, dwa stopnie na plusie, śnieg topnieje …
Pałac Saturna – tuż za startem
Nie płynąłem tędy już blisko dwa lata , ale nie widzę większych zmian. Rzeka płynie pośród wysokich wałów mijając powoli moją Czeladź tworząc naturalną granicę pomiędzy Śląskiem a Zagłębiem.
Po lewej Sosnowiec, po prawej Katowice
Mój spacer dość krótki to i szybko płynie, zauważam jednak Zimorodka i miejsce w którym najwyraźniej nie tak dawno działał bóbr. Było świeżo poobgryzane z kory powalone drzewo 🙂
Tu bóbr działał
Za mną półmetek, za chwilę nad głową most na DK 86 , i prowadzony przez niestrudzonego łabądka powoli zbliżam się do najbardziej urokliwego fragmentu rzeki. Okolice Stadionu Ludowego i Stawików. Mimo (prawie) zimy i braku zieleni i tak tu ładnie 🙂
🙂
Za Stawikami po minięciu mostu drogowo-tramwajowego i zabytkowego kolejowego, już szybka droga do mety. Obok ujścia Rawy w którą ucieka mi jeden z sześcioosobowej rodziny łabędziej pozostaje ostatni kilometr.
Uciekinier
Udaje się go przemierzyć bez większych problemów, należy się tylko skupić na wyhamowaniu przed ostatnim mostem na dość wartkim nurcie uchodzącej do Przemszy – Brynicy , by nie spaść niechcący z progu który znajduje się na owym ujściu. To też mi się udaje, no i zadowolony z przepłyniętych 9 kilometrów mogę wrócić do domu 🙂
Na mecie 🙂
Więcej fotek tutaj.