2026-08-08 Lubrzanka i zalew Cedzyna (919)

Dziś dzień przeznaczyłem na zdobycie ostatniego szczytu Korony Gór Polski którym była najwyższa góra Gór Świętokrzyskich – Łysica. Wprawdzie to najniższy szczyt ze wszystkich 28 składowych Korony, bo mierzy ledwo 612 mnpm. ale moja droga na jego wierzchołek wyniosła jedenaście kilometrów, a do tego jeszcze pięciokilometrowe zejście, także miałem już dosyć łazikowania. Po drodze trafiłem na zalew Cedzyna.

To niewielki zajmujący powierzchnię około 65 hektarów, zbiornik wodny zasilany rzeczką Lubrzanka. Jej opis znalazłem kiedyś w przewodniku kajakowym po Nidzie autorstwa Marka Lityńskiego i myślałem by kiedyś to przepłynąć. Obecne stany wód nie pozwoliły jednak na start za zaporą, co stwierdziłem spacerując po jej koronie. Przemieściłem się na drugą stronę zalewu, tą najbliższą wpływu Lubrzanki i ogarnąłem sobie miejsce noclegowe. Jako że była dopiero siedemnasta postanowiłem przepłynąć się po jeziorku, a może nawet wpłynąć w Lubrzankę. Okazało się, że wody tutaj dla kajaka wystarczająco, zacząłem więc wiosłować przemieszczając się w stronę źródeł. Po kilometrze zaczęły się lekki zwałki, a po kolejnych pięciuset metrach, zarośla z którymi nie miałem ochoty już dzisiaj walczyć. Nawrotka i na zalew, a tym mając po prawej stronie brzeg, kółeczko obok zagospodarowanych brzegów, obok zapory i dużej plaży z dmuchańcami dla dzieci i wieloma przybytkami kulinarnymi dla starszych. Ładnie. Po niespełna dwóch godzinach zamknąłem pętlę, przepływając niecałe osiem kilometrów. No ale spacerek kajakowy po nowym szlaku można zaliczyć. Na jutro planuję coś ambitniejszego ;-).

Kilka fotek z tego pływania poniżej