
Po dwóch dniach nie równej walki z nową rzeczką, ostatni dzień majówki postanowiłem spędzić na spokojnie. Na pobliskim jeziorze Lednica
To jezioro znajdujące się na Pojezierzu Gnieźnieńskim na obszarze Lednickiego Parku Krajobrazowego na brzegach którego od roku 1997 odbywa się największe w Polsce coroczne spotkanie katolickiej młodzieży z Polski i zagranicy. W 2004 roku było na nim 160 tys. osób… Do tego na jeziorze znajduje się pięć wysp z których największa – Ostrów Lednicki na której znajduje się stanowisko archeologiczne, które stało się jednym z przypuszczalnych miejsc, w którym Mieszko I przyjął chrzest w 966 roku.
Król z obstawą na wyspie
Koło dziewiątej w niedzielny poranek, pozostawiwszy transportowca na poboczu drogi obok lasu w Waliszewie schodzę przez cudzy las na wodę. Trochę mi zeszło, bo dostęp do jeziora utrudniony. Wszystko ogrodzone i teren prywatny , ale dałem radę. Płynę z północnego krańca jeziora na południe jego zachodnim brzegiem, a w zatoczce wysuniętej najbardziej na zachód wychodzę na brzeg będący lednickimi polami, tymi na których odbywają się wspomniane spotkania młodzieży. Przechodzę obok kamienia z tytułowego obrazka za którym znajduje się Brama w Trzecie Tysiąclecie (Brama Ryba), przechodzę pod nią i wracam do kajaka. Pusto tu dzisiaj o tej porze, jestem tylko ja i słonko 🙂 Ruszam dalej pod delikatny wietrzyk który nie sprawia mi przykrości ani przeszkody. Po dwóch godzinach dopływam do południowego krańca jeziora robiąc powolny nawrót. Od teraz na brzegach sporo ciekawych miejsc. Najpierw Dwór będący Muzeum historii lokalnej, dalej widoczne wiatraki w Wielkopolskim Parku Etnograficznym w Dziekanowicach. Za nimi nowoczesny budynek Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy no i mam po lewej stronie wyspę Ostrów Lednicki. Widzę że ludzie dostają się na nią promem, postanawiam zatem zobaczyć co tam jest. A tam ruiny palatium z X wieku, fundamenty kościoła z tego samego wieku, jest też dzwonnica i dzwonnik który dość długo dzwoni oznajmiając mijające południe. Jest kilka zabudowań średniowiecznych i kilka figur królów i nie królów ;-). Na wzniesieniu będącym dość dobrym punktem widokowym na daleką okolicę łopocze Flaga Narodowa, wszak wczoraj Święto Flagi, dzisiaj Święto Konstytucji 3 Maja. Wracam na wodę przepływając obok tabliczki o zakazie wstępu bez biletów które kupić można po drugiej stronie. No cóż… 😉 . Płynę obok mini zoo, gdzie za płotem widzę kilka osobników bydła -Highland „Szkockie bydło górskie” i kąpiącego się w jeziorze chyba morsa (ludzkiego) ;-). Choć temperatura powietrza letnia, to woda jednak bardzo zimna. Brrr. Płynąc dalej mijam Mewią Wyspę, choć i tu nazwa mi słabo pasuje, bo mew na niej nie widzę, są za to kormorany i zbielałe drzewa pod ich siedziskami. Na ostatnich czterech kilometrach nie ma już nic ciekawego, jedynie spore pole biwakowe z dużą ilością kamperów i wypoczywających, no i po niespełna czterech godzinach domykam moją blisko dziewiętnastokilometrową pętlę. Zastanawiam się tylko, czy auto kompletne na mnie czeka? Okazuje się że tak, więc pora wracać do domu, bo to czterysta kilometrów :-). Fotki dziś w poniższej galerii.





















