
W pierwszy dzień wiosny nie dałem rady popływać, ale w drugi postanowiłem spróbować wykonać krótki i szybki spacerek kajakiem 🙂
Krótki może był, bo zaledwie dwanaście kilometrów plus początkowe czterysta po rowie melioracyjnym, czy inaczej – bezimiennym ciekiem technicznym ;-), szybki absolutnie nie był, bo poziom wody na miejscowym wodowskazie (Bobrowniki) wskazuje 153 cm. To dziewięć centymetrów mniej niż w ubiegłoroczne święto Trzech Króli kiedy to płynąłem tym odcinkiem, już wtedy narzekając na niską wodę.
Walczę na bezimiennym cieku
Muszę zacząć czytać swoje wpisy z wcześniejszych lat przed wybraniem się na powtarzany spływ w kolejnym roku…
Ujście mojego rowu do Brynicy
Dziś była masakra :-(. Brynica od samego ujścia mojego rowu jest tak płytka, że każde włożenie wiosła do wody skutkuje harataniem po dnie. Kiepsko. Nie pamiętam aż tak wielkiego niedoboru wody na tym odcinku. Pierwszy dzień po zimie a tu wody ni ma :-(.
Płytka Brynica
Pokonanie pierwszego kilometra dzisiejszej wycieczki zajmuje mi 23 minuty czyli szybkości nie ma, na obiad w domu zapowiedziałem się za półtora godziny. Zimne będę jadł ;-). Drugie tyle czasu zajmuje mi pokonanie następnych dwóch kilometrów po których jestem w miejscu gdzie zwykle napotkać można było spore stadka łabędzi. Dziś słabiutko, w sumie w zasięgu wzroku ledwo z siedem sztuk szybko oddalających się ode mnie. Ujście Jaworznika wygląda jak wyschnięte, a zwykle od tego miejsca ciężko się pływało z powodu płycizn, a o dziwo dzisiaj od tego miejsca płynie się zdecydowanie łatwiej niż do tego miejsca.
Wygląda po lewej jak lód , a to mielizna 🙁
Kolejne ponad pół godziny i jest most na Przełajce, pamiętam że za nim rzeka zawsze przyspieszała, ale nie dzisiaj. Choć nie, ona wciąż tu przyspiesza a jest jej tak mało, że ja nie przyspieszam wciąż hacząc dnem kajaka o betonowe dno rzecznego koryta. Słabo. Pięć minut dalej rozpoznawalny punkt: ujście Wielonka na przeciw którego wciąż jeszcze istnieje tabliczka kilometrażu z numerem 14. Piszę że wciąż istnieje, bo nieco wcześniej zauważyłem podobny słupek lecz już bez numerka kilometrażowego. Wielonek też dzisiaj słabo zauważalny, prawie wyschnięty, a skoro ma nazwę pasowałoby bym go też kiedyś poznał kajakiem. Nie raz już o tym myślałem , ale to raczej nie możliwe. Chyba że przy powodziowym stanie Brynicy 🙁 Po czterech minutach płynę obok zaworów które dzisiaj wyjątkowo wysoko wystają nad lustrem wody. Ehhh
🙁
Kwadrans do kładki Przełajka – Madera po zwykle bardzo szybkiej wodzie. Na moście rowerzyści mówiący o nie udanych próbach wymuszenia od władz Piekar Śląskich jakiegoś oczyszczenia rzeki i lepszego jej zagospodarowania. Poziom wody zależy jednak od wód Polskich i zbiornika Kozłowa Góra. Myślę że w obecnym , suchym czasie nie wiele można zrobić 🙁 . Prawie kwadrans i mam po prawej ujście Rowu Michałkowickiego, skąd do mety mam jeszcze dwa kilometry a tu już dwie godziny płynięcia…
Rów Michałkowicki
Jest już moja Czeladź i ciągłe szorowanie dnem kajaka o dno rzeki. Mijam łabądka który nie umie podpłynąć pod prąd na bystrzu. Musi podnieść kuper i przejść kawałek po płyciźnie. Jeszcze tylko most graniczny i dwie kładki i po blisko 2,5 godzinie jest moja meta. Jako że i tak spóźniłem się na obiad, a jest ładna pogoda, wpada mi do głowy by przepłynąć jeszcze znajdujący się tuż obok Brynicy staw w parku Grabek. Dawno temu, w początkach mojego kajakarstwa był tu zalew z wypożyczalnią kajaków, później przez wiele lat tylko niecka po zalewie z którego wyciekała woda, a od kilku lat odnowiony staw z przyrodniczymi walorami i tabliczkami o zakazie pływania. Nie pisze nic o kajakach, ale coraz bardziej przezorny dzwonię na straż miejską, czy mogą mieć do mnie jakieś ale jeśli zrzucę się tam z kajakiem, odpowiedź jest twierdząca, zatem nie ryzykuję mandatu na swoim terenie. Dowiaduję się przy okazji kto jest zarządcą stawu, dzięki czemu nie omieszkam zapytać o możliwość przepłynięcia przy następnej okazji 🙂
Ślad dzisiejszej trasy
A dla przyszłościowego podejścia do pływania zapiszę sobie dzisiejsze dużo zbyt niskie stany wód z wodowskazów które miały wpływ spływ Brynicą i mogą mieć wpływ na spływ Czarną Przemszą. Powinno być minimum 20 cm więcej 🙁
Kozłowa Góra 37 cm.
Bobrowniki 153 cm.
Szabelnia 19 cm.



