
Jak co roku o tej porze uda się coś wygrać może…? 🙂Po dziewiątej wstawiamy się nad jeziorkiem Sosina w Jaworznie. Kajaki już czekają, tylko wybrać, choć wybór to raczej tylko koloru bo kajaki prawie tylko jednego typu. Stabilne ;-). Wybieramy czerwonego i czekamy przy kawce na resztę uczestników i oficjalne rozpoczęcie imprezy. To następuje kwadrans przed startem. Pogoda dopisuje, choć prognozy mówiły że będzie padało.
Sobie czekam przy kawce
Trochę mało czasu pomiędzy rozpoczęciem i startem, ledwo wsiadam w kajak a tu już gwizdek sędziego oznajmiający start. Według mego czasomierza mieliśmy jeszcze trzy minuty. No nic , czapkę poprawię za zakrętem. Ciśniemy ostro tuż za dwoma kajakami męskich osad. I tylko ten nasz kajak jakiś zwichrowany, ciągle skręca w lewo. Jedną ręką trzeba wiosłować :-(.
Czekają kajaki na długo przed startem
Do nawrotu za wyspą nic się nie zmienia w kolejności, tam jednak robi się jakoś z górki dla jedynek i wyprzedzają nas dwie. Męska i żeńska. Na domykanym pierwszym okrążeniu mamy już jasny obraz sytuacji, za nami same jedynki, a dwójki w bezpiecznej odległości.
Kończymy pierwsze okrążenie
Zaczynają sprawdzać się prognozy. Zaczyna padać, po nawrocie za wyspą już nie pada a leje, chcę nawet zrobić zdjęcie ale aparat zaplatał mi się w kapoku więc rezygnuję, przez co wyprzedza nas jeszcze jedna jedynka. Do końca nie damy się już dogonić nikomu. Deszcz też już odpuszcza i po czterdziestu kilku minutach dopływamy do mety jako szósty kajak, ale pierwszy w naszej kategorii. Mikst. Super wynik zwarzywszy że Gosia ostatnio pływała dwa lata temu. Tutaj na wyścigu. 🙂 .
Już na mecie
Teraz coś tam do przegryzienia na ciepło i czekamy na zakończenie. Jest szybko. Najpierw medale pamiątkowe dla każdego uczestnika, a później nagrody dla pierwszych trójek w każdej kategorii. Na końcu wyróżnienia za wyścigi rodzinne (z dziećmi). No i po imprezie i do zobaczenia za rok 🙂
Dają i nam 🙂
Jest też filmik na którym nas widać 🙂


