
Gdy żona wyczaiła gdzieś w necie możliwość darmowego przewozu nas i rowerów do Częstochowy na Jasnogórski Zlot Rowerowy, nie zastanawialiśmy się zbyt długo. Jedziemy.
Z rana jedziemy na Sosnowiecki dworzec PKP by o dziewiątej wpakować się do specjalnego pociągu którzy zawiezie nas do Częstochowskiego Rakowa. 
Jedziemy
Półtorej godziny i jesteśmy na miejscu. Z pociągu wysiada kilkunastu rowerzystów, a pod stacją czeka na nas większa niż kilkunastoosobowa grupa z przewodnikiem z którym przewieziemy się na okoliczną wycieczkę. Najpierw po moście nad Wartą, później nad jej odnogą Kucelinką i w kierunku Rezerwatu Przyrody Zielona Góra. Tam spacerkiem pod skałki na Szlaku Orlich Gniazd i Dębową Górę. Fajne widoki, jaskinie do których obowiązuje zakaz wstępu i skałki o różnych kształtach i rozmiarach.
Na Szlaku Orlich Gniazd
Po tej godzinnej pieszej wycieczce ruszamy w stronę Częstochowy pod Bazylikę Archikatedralną Świętej Rodziny skąd bardzo duża grupa rowerzystów tuż po trzynastej wyrusza przez Aleję Najświętszej Maryi Panny obstawionej wieloma stoiskami dedykowanymi głównie rowerzystom pod jasnogórski klasztor.
Na Jasną Górę
Tam dla chętnych msza ze święceniem rowerów i każdy może już robić co mu się podoba.
My jedziemy na stoiska pooglądać różne rzeczy, i coś przekąsić, a pomiędzy rowerowymi gadżetami znajduje się stoisko firmy Jura Kajaki, gdzie poznajemy się z szefem tej firmy Johny Waynota. Super otwarty Gość, który zabawia publiczność świetnymi kawałkami muzycznymi wymyślanymi chyba na poczekaniu. Johny obdarowuje nas różnymi gadżetami na koniec robiąc sobie wspólną fotę
To my 🙂
Na zegarze szesnasta a powrotny pociąg dopiero po dziewiętnastej. Postanawiamy coś jeszcze pooglądać i tak robię sobie fotkę na ławeczce Janosika – pana Marka Perepeczko
🙂
Ruszamy na Stary Rynek by pooglądać rzeźby na linach i początek rowerowego Szlaku Orlich Gniazd prowadzący stąd do Krakowa.
Kolejnym punktem jest nie istniejący już park miniatur sakralnych „Złota Góra’ z istniejącym do dziś, a kiedyś najwyższym pomnikiem Jana Pawła II na który dzisiaj żal patrzeć. Jakieś mazańce, napisy i ludkowie siedzący sobie obok papieskiej głowy. Widoki żałosne 🙁
I tak samo żałosne są widoki resztek ruin miniaturowych budowli które kiedyś ściągały tutaj odwiedzających. Było to na terenie kamieniołomu w dość fajnym miejscu i… komu to przeszkadzało ? 🙁
Trochę zasmuceni ostatnimi widokami ruszamy wzdłuż Kucelinki i w bliższej lub dalszej odległości, Warty w dalszą drogę – w kierunku Poraja. Fajnymi dróżkami przez lasy i nie lasy
Po dziewiętnastej dojeżdżamy do dworca w Poraju skąd o 19,41 będziemy mieli nasz darmowy powrotny pociąg do Sosnowca. Podjeżdża punktualnie przed dziewiątą jesteśmy w Sosnowcu, teraz tylko pięć kilometrów do domku i niedziela fajnie spędzona minęła 🙂
Ślad dzisiejszej wycieczki







