2018-07-18 kajakowa wędrowka A.D. 2018

Uporałem się dzisiaj z dokładniejszą relacją minionej wspólnej wyprawy. Do zobaczenia tutaj.

Poniżej relacja którą prowadziłem online.

Dziś zaczynamy wędrówkę inną niż wszystkie dotychczasowe, bo ja jak zwykle kajakiem, ale obok rzeki gonić mnie będzie Gosia 😉. Startujemy na km. 710. Na Wiśle.
Po 40 kilometrach miałem dość.  Wiatr tak bardzo doskwierał, że pomyślałem by go przeczekać i poplynać nocą.  No tak . Ale przecież umówiony jestem z żoną w Fordonie. Trzeba płynąć 😣. Tuż po osiemnastej jesteśmy na swoich metach.

Dzień 2

Pochmurno i mało ciekawie, ale już nie pada ☺. Ruszamy godzinkę wcześniej niż wczoraj. Pogoda łaskawsza, a szczególnie wiatr. Mijam ujście Wdy, Grudziądz…

           Za mną Grudziądz.

No i przyszła pora na wypatrywanie dogodnego brzegu. Dzisiaj kilkaset metrów przed ujściem Osy. Za nami 73 km. Na koniec dnia ładny zachód słońca.

Dzień 3

Zaczynamy systematycznie nasze startowania. Dzisiaj znowu 8.30. Prawie czyste niebo i bezwietrznie (na razie), do Osy 360 metrów. Dalej Nowe, później  filary starego granicznego mostu i Korzeniewo. Tam spotkanie i dalej w drogę. Na Gniew.

                                                                          Gniew za mną czyli przede mną 😉

Znowu zaczyna wiać,  mijam śluzę w Białej Górze , może uciec w Nogat? Nie no, przecież Gosia jedzie lewym brzegiem i też ma pod wiatr i często pod górkę . Walczymy. Kończymy na 901 km. Wisły . Dokładnie tutaj gdzie rok temu zakończyłem płynięcie od za Krakowskiego Przewozu. Jeszcze tylko 30 km. i pożegnam się z Wisłą zmieniając kierunek na Wschodni.

                                                                                     Biwaczek pod 901 😊

Dzień 4

Mimo usilnych zamierzeń na wcześniejszy start skończyło się ledwie kwadrans przed ostatnią godziną W. czyli 8.30. Bezchmurne niebo i tafla na rzece. Niczego więcej nie potrzebujemy. Po godzince jestem za Tczewem i już tylko wypatruje ostatniego mostu za którym skrece na Szkarpawę.

                            Tczew

Później była Szkarpawa, Nogat, Kanał Jagielloński …

                                                                           Początek Kanału Jagiellońskiego

…i na koniec Elbląg- rzeka i miasto. Dzisiejsza trasa nas wymęczyła. Kajak 75 km. Rower 100 uff. Dobranoc

                                                                                       Elbląg po zmroku

Dzień 5

Start punkt dziewiąta.  Upał.  Słoneczne poparzenia. Fuj. Za długo dałem pieścić się słońcu a teraz cierpię 😣.  Pochylnie pokonane w rekordowym czasie. Poniżej 3 godzin. Biwaczek nad jeziorem Ruda Woda. Dystans 46 km. Coraz słabiej 😂

                                                                                       Na jednej z pochylni 😊

 Dzień 6

Kolejny słoneczny poranek. Start tak jak wczoraj. Godzina dziewiąta.  O dziesiątej skręcam z głównego szlaku na jezioro Bartążek. Ponad 7 km. w jedną i tyle samo spowrotem. Na końcu ośrodek z trenujacymi sporty wodne dzieciakami. Chcę sie przebić na kolejne jeziorko ale nie udaje mi sie przebić przez trzciny. Wracam na szlak i płynę na Miłomłyn.  Na śluzie spotkanie i przerwa na popas i…

                                                               …  Zadowoleni możemy ruszać dalej.

W tym roku zmiana kierunku. Płynę na Jeziorak. Tego fragmentu nigdy nie płynąłem.  O 18.30 biwakujemy na oblężonym przez wędkarzy skrawku lądu i na dzisiaj to bedzie na tyle. Prawie 51 kilometrów.

                                                                Biwaczek nad Jeziorakiem. Zatoka Kraga.

Dzień 7

Jesteśmy systematyczni. Dziś start o dziewiątej a nad jeziorem resztki mgły tak jakby nie zdecydowane w którą stronę sie rozlecieć. Ostatecznie wypogodziło się i było gorąco i słonecznie.  „Dniówka” spędzona na Jezioraku. Kilka zatoczek odwiedzonych. Spotkanie z żoną w Siemianach i po czterdziestu kilometrach biwaczek w najodleglejszym punkcie zatoki Widłagi czyli w Buchcie Na Rowek .

 

                                                                                              Taki biwaczek

Dzień 8

Wypłynąłem o 8.30. Ładny dzionek.  Do Iławy ponad 10 km. i wiatr lekko w plecy.

                                                                     Wprawne oko wypatrzy mnie tak jak żona.

W Iławie Gosia pomaga mi obnieść kajak obok (podobno) zabytkowego jazu i na 14 umawiamy się przy zastawce obok stawów hodowlanych. Tam znowu przenoska i niska woda. Na szczęście miły pan z MEW odkręca kurek i wody już jest 20 cm. więcej. Płynę spotykając na tej mało przyjaznej wodzie parkę młodych miłych ludzi na kajaku. Chwila rozmowy i już jestem przed nimi.

 

                                                                                  Na Iławce ruch 😉

Później kilka drzew łatwych do pokonania kilkaset metrów przedzierania się przez szuwary i pojawia sie Drwęca. Super 😁 Dziś najwcześniejszy biwaczek w znanym mi miejscu, najkrótszy etap ale po nowej wodzie i od jutra po znanej Drwęcy ku Królowej 😊.

Dzień 9

Startujemy w granicach normy,czyli 8:45 choć Wieczorem mieliśmy jeszcze gości. 0jciec z synem przypłynęli o 21:30. My już spaliśmy. Ranek pochmurny ale z tendencją wypogodzeniową. W Nowym Mieście Lubawskim kilka kropel deszczu a później już tylko żar i upał. Na wodzie kilka kajaków i meta o 18:00 u ujścia Brynicy za mną 55 km.

                                                                           na kajakowym szlaku 😉

Małe ognisko z kiełbaskami i jutro spróbuje poznać Brynicę płynąc troszkę „pod górkę ” ☺.

Dzień 10

Piękny poranek to i start piękny.  8.35. Postanawiam podpłynąć Brynicą pod prąd  ,ale już po 1.5 km. odpuszczam napotykając dosyć długą przeszkodę.

                                                                              Tego typu przeszkoda

Zawracam i płynę do ujścia Skarlanki. Kilometr przed taka sama przeszkoda jak ta na Brynicy, tylko długa na 50 m. Brrr. Przenoszę a potem spotykam żonę ktora pomaga mi przerzucić kajak nad tamą Brodzka dzieki czemu udaje mi sie zaliczyć kawałek Pętli Brodnickiej. Dopływam do czwartego jeziorka (za Ryte Błota) i zawracam.  Punkt 18 melduję się na Przystani w Brodnicy a Endomondo wskazuje przepłyniecie 50 km. Jest ok. Tuz przed 21 niebo zaczynają zakrywać gęste chmury i ze zjawiska zaćmienia księżyca które dziś miało być bardzo dobrze widoczne, zaćmienie będę miał ja z powodu przyswojenia nadmiernej ilości piwa w oczekiwaniu na zastawiony księżyc 😣

Dzień 11

To był dość wyczerpujący dzień głównie z powodu upału i obowiązkowego dystansu do pokonania. Biwak też w nie znanym miejscu. Dość fajnie ale wyjecie kajaka na wysoki brzeg to meczarnia. W nagrodę był ogień z udkami i kiełbaską a na popitkę chłodny browarek. Za mną 73 km. a do Wisły około 25 i dwie przenoski.

 

                                                                                 Golub Dobrzyń

Dzień 12

Ostatni dzień znowu z piękną pogodą.  Startujemy o ósmej by po moich 30 km. spotkać się pod mostem A-1 nad Wisłą do którego musiałem domachać 4 km. pod prąd od ujścia Drwęcy. Udało się 😊.  650 km. kajakarza i 700 rowerzystki.

                                                                                    I po imprezie 😊.